Do salonów Toyoty zawitało jej najnowsze dziecko Verso S. Jest to małym rodzinne auto dorównujące rozmiarami autom klasy kompakt, posiadające dobrze wyposażone i starannie wykonane wnętrze. Samochód ten będzie produkowany w całości w Japonii.
Nowa toyota ma być konkurencją dla Opla Merivy i Kia Venga w segmencie B- MPV. Długość nadwozia o całkowitej długości do 4m (dokładnie 3990 mm), ma zapewnić łatwe manewrowanie w wąskich miejskich uliczkach oraz na zatłoczonych parkingach dużych miast. Auto posiada dość przestronne wnętrze zapewniające odpowiedni komfort podróży wszystkim jego pasażerom. Japońscy projektanci wygospodarowali w jej wnętrzu bagażnik o pojemności 430 litrów w normalnym położeniu tylnej kanapy oraz po jej złożeniu 1388 litrów. Podstawową pojemnością bagażnika nowe dziecko Toyoty nie jest coprawda w stanie pobić możliwości Kii Venga, lecz z pewnością dużą ilością schowków zmyślnie porozmieszczanych w jej wnętrzu, których jest aż 19 z pewnością zapewni sobie grono wielbicieli.
Jak wszyscy wiemy amatorów promieni słonecznych złocących i zbrązawiających naszą skórę co roku jest bardzo wielu. Każdy również wie, że słońce jak nic innego za darmo poprawia nasz nastrój. Trzeba jednak przy tym pamiętać, że słońce może być również niebezpieczne jeśli będziemy nadmiernie kąpać się w jego promieniach bez wcześniejszego zabezpieczenia naszej skóry. Jak zatem opalać się bezpiecznie? Jakie kosmetyki powinniśmy zabrać ze sobą na urlop oraz jak je stosować?
Trzy kroki do zakupu dobrego kremu
Odpowiednie preparaty powinny chronić przed promieniami UVA oraz UVB. Zwróć również uwagę aby ich skład zawierał jeden z filtrów Tinosorb M lub B albo Mexoryl XL lub SX, są one uważane za najbardziej skuteczne w ochronie naszej skóry przed działaniem słońca.
Najlepsze kremy do opalania
Pamiętajmy również, aby nie stosować kremów które zostały nam z zeszłego sezonu, gdyż działanie ciepła z całą pewnością doprowadziło do rozkładu filtra i nie będzie już nas w takim wypadku zabezpieczał. Najlepiej je po prostu wyrzucić i kupić nowy.
Konstrukcja budżetu jak zapewnia Donald Tusk zakłada wzrost PKB o 4 proc. oraz średniorocznej inflacji 0 2,8 proc. Jednocześnie zakładana stopa bezrobocia na koniec roku powinna zamknąć się w 10 proc.
Dochody budżetu 2012 r. wyniosą 292,7 mld zł, wydatki 327,7 mld zł jak wynika z informacji dostarczonej przez Ministerstwo Finansów.
Środa przyniosła nam nowe informacje na temat przyszłorocznego budżetu naszego państwa, które w trakcie swojej konferencji prasowej ujawnił premier Donald Tusk. W projekcie budżetu do którego udało się dotrzeć PAP wynika, że planowane na 2012 rok dochody budżetu wyniosą 292,7 mld zł, a wydatki 327,7 mld zł, tak więc deficyt nie powinien przekroczyć 35 mld zł.
Co roku powraca temat kłopotliwych owadów oraz problem udzielenia skutecznej odpowiedzi jak sobie z nimi radzić?. Jak się przed nimi bronić i co zrobić gdy mimo wszystko ich łowy były udane?
Zacznijmy więc tradycyjnie od najbardziej uciążliwego przedstawiciela owadziej rodziny, rok rocznie potrafiącemu nawet największemu twardzielowi uprzykrzyć upragniony wypoczynek, a mianowicie komarze. Zwykle w miejscu ukąszenia powstaje obrzęk i towarzyszący mu uciążliwy świąd. W przypadku większej liczby ukąszeń u osób wrażliwych na ich jad oraz dzieci może pojawić się znaczne obniżenie samopoczucia a nawet gorączka. Pocieszające jest natomiast to, że nasze polskie gatunki komara nie roznoszą chorób.
Jak więc można się zabezpieczyć przed jego atakiem?
Jednym z od dawna znanych sposobów jest montowanie w oknach specjalnych moskitier. Są one dostępne w postaci gotowych wkładów do okna lub siatek przylepianych do futryny okiennej. Można również zastosować odstraszacz gniazdkowy ze specjalnym parującym płynem niezbyt lubianym przez komary.
No dobrze ale przecież nie będziemy przecież cały czas siedzieli w pomieszczeniu podczas urlopu, tak więc gdy zdecydujemy się wreszcie opuścić bezpieczne cztery ściany, przed wyjściem dobrze będzie spryskać nasze odzienie wierzchnie a skórę w miejscach odkrytych posmarować preparatem odstraszającym komary. Pamiętajmy jednakże, że tego typu preparaty nie działają wiecznie i zwykle zapewnią nam ochronę na zaledwie parę godzin.
Wszystkie kawałki z tego koncertu znalazły się na płycie której skład poniżej:
Royal Albert Hall, London, UK, May 30th, 2005
Soundboard
DISC 1
1. Why aye man 2. Walk of life 3. What it is 4. Sailing to Philadelphia 5. Romeo and Juliet 6. Sultans of swing 7. Done with Bonaparte 8. Song for Sonny Liston 9. Donegan’s gone 10. Rüdiger
Disc 2
1. All that matters 2. Boom, like that 3. Speedway at Nazareth 4. Telegraph road 5. Brothers in arms 6. Money for nothing 7. So far away 7. The mist covered mountains / Wild theme (Local Hero)
Perfect Soundboard recording from the Shangri-La world tour 2005. complete concert.
Wielbicielom gotowania a w szczególności mobilnych książek kucharskich które możemy schować w naszym laptopie polecam tą oto książkę kucharską “OutCook Express”. Łatwa w obsłudze sprawna wyszukiwarka, można nawet wyszukiwać po składnikach które aktualnie mamy w lodówce. Duża ilość kategorii i przede wszystkim posiada już w swoim składzie książkę z przepisami a dodatkowe książki które możemy załadować w ramach uzupełnienia a potem zapisać w formie naszej własnej książki kucharskiej, możemy sobie zassać ze strony producenta oprogramowania.
Suma sumarum wyszło, że to ja sobie sam muszę ugotować tą zupę cebulową. Grzaneczki robię na patelence, oczywiście na oliwie z oliwek. Podsypuję mieszając czosnkiem granulowanym a cebulka sobie pyka na małej ilości wody w osobnym garnku. Małe usprawnienie: do mieszania grzanek zastosowałem proste rozwiązanie, a mianowicie przykryweczkę i podrzucam pod przykryciem. Przepis poniżej:
Ta piosenka niezmiennie poprawia mi codziennie humor i to skutecznie. Jakoś wcześniej nie słuchałem Amy, odkryłem ją dopiero dzięki jednemu z moich przyjaciół Michałowi B. Album znalazł się w paczce z muzyką którą od niego dostałem.
Pochodząca ze Szkocji wspaniała wokalistka, znana przede wszystkim z doskonałych ballad. Ale nie tylko!
Amy Macdonald trudno jest przywołać jeden, najważniejszy moment ostatnich dwóch lat po wydaniu jej debiutanckiego krążka „This Is The Life”. Czy było to supportowanie Paula Wellera w Holandii na początku 2007 roku? „Paul i Steve Cradock byli dla mnie bardzo mili i staliśmy się przyjaciółmi” – wspomina Amy – „potem grałam własny koncert w Shepherd Bush Empire, wpadł Paul i to było niesamowite”.
Czy tym momentem było zdobycie niemieckiej nagrody Echo Awards dla najlepszego debiutanta, kiedy Amy pokonała Duffy, Adele i Gabriellę Cilmi? Pięciokrotna platyna w Szwajcarii? Tytułowy singiel z „This Is The life” na pierwszym miejscu w dziesięciu krajach? Najlepszy debiut brytyjskiej artystki w Niemczech od czasów Amy Winehouse? Czy też doskonały występ w rodzimej Szkocji podczas festiwalu T In The Park, na który sama często jeździła?
Czy może było pokonanie Radiohead i ich albumu „In Rainbows” w styczniu 2008 roku w zestawieniu płytowym. „To było dla mnie cudowne” – przyznaje Szkotka, która w momencie wydania „This is The Life” miała zaledwie 19 lat. „
Czy ten ważny moment to jeden z wyżej wymienionych? Nie.
„Kocham występować na scenie, i cieszę się z tej strony mojej popularności” – mówi o trasie koncertowej, która trwała do jesieni zeszłego roku – „To dla mnie bardzo ważne, szczególnie dlatego, że jak byłam młodsza najpierw podobała mi się czyjaś płyta, a potem chciałam tego artystę zobaczyć na żywo. Teraz trudno uwierzyć mi w to, że sama gram na festiwalach i w klubach na całym świecie”.
Miesiące, mile, kluby, występy, sale, teatry, festiwale, bisy, podwójne bisy: poprzez koncertowanie w starym stylu, entuzjazmie i doskonałym hitom takim jak: „Mr Rock And Roll” i „This Is The Life” Amy Macdonald z nieznanej szkockiej nastolatki stała się międzynarodową gwiazdą. Będąc od najmłodszych lat niestrudzoną twórczynią piosenek przełożyła w magiczny sposób przeżycia ostatnich dwóch lat na brzmienie jej drugiego albumu „A Curious Thing”. Odważnego i pełnego dramaturgii. Osobistego, delikatnego i poruszającego. To cała Amy Macdonald, śpiewająca pełnią głosu, naładowana pozytywną energią plus gościnnie Paul Weller.
Tytuł albumu został zaczerpnięty z jednej z nowych piosenek „No Roots: życie, które wiodę, to dziwne, ale da się ukryć, że niesie w sobie dużo radości”. Te słowa odnoszą się do ostatnich czterech lat, które upłynęły od podpisania przez Amy kontraktu płytowego.
Ale Amy nie pisze o torturach bycia ciągle w trasie. Dla niej domem jest wciąż małe szkockie miasteczko pod Glasgow, jej inspiracje płyną prosto z jej serca, a jej ulubionym miejscem tworzenia jest małe i duszne studio jej managera i producenta Pete’a Wilkinsona.
Amy zaczęła pisać materiał na nową płytę zeszłej wiosny, podczas krótkiej przerwy w trasie. Tym razem przeglądała swoje notatki, pomysły na piosenki – wcześniej po prostu pisała piosenki, a jeśli jej nie szło to po prostu porzucała pisanie.
„Love, Love” to jedna ze starszych piosenek, które Macdonald określa jako „jeden z tych zwariowanych kawałków”. To tylko jedna z wielu rytmicznych piosenek na „A Curious Thing”. „To dlatego, że jestem nieustannie w trasie” – wyjaśnia – „cały czas spędzam z zespołem, doskonałymi muzykami, w wolnym czasie jammujemy. Dzięki temu doszłam do wniosku, że przy pracy nad nową płytą chcę użyć więcej żywych instrumentów.”
Niektóre z nich znalazły się w Black Barn – ascetycznym studio nagraniowym Petera Wellera. Większość „A Courious Thing” powstało właśnie tam, „Love, Love” oraz „This Pretty Face” z gościnnym udziałem właściciela studia. Ta ostatnia piosenka pokazuje niechęć Amy do sławy. „Nie znoszę tej strony przemysłu muzycznego – chciałabym czytać o muzyce, a nie o tym, co kto nosi”.
Wymuskanym gwiazdkom dostaje się też w „Don’t Tell Me That It’s Over”, pierwszym singlu z chwytliwym refrenem i gitarami. Amy wpadła na pomysł napisania tej piosenki podczas gali rozdania pewnych nagród w Europie, podczas której pewien znany artysta odbierając nagrodę po prostu wygłosił kazanie. To takie żenujące. Możesz dostać nagrodę dzięki swojej muzyce, ale nikt nie jest zainteresowany tym, w co wierzysz. I nie, nie był to Bono, ani Kanye West…”
Na przeciwnym biegunie muzyki znalazła się prosta piosenka „What Happiness Means To Me”. „Uwielbiam ją za to, że jest prosta i surowa; jest doskonała na zakończenie płyty.”
Piosenka „Oridinary Life” to aluzja do zdarzenia związanego z aktorem Gerardem Butlerem. Amy została zaproszona na party z okazji premiery filmu z jego udziałem. „To było dziwne uczucie, kiedy hollywoodzka gwiazda mówi ci, że jesteś niesamowita. Ale było tam tak dużo osób głodnych sławy, które go otaczały…”
„Piosenka jest właściwie o nim” – mówi – „Wszyscy się na ciebie gapią. Wciąż żyję normalnie i chcę, aby tak zostało jak najdłużej”. Amy Macdonald powinna uważać. „A Curious Thing” może uczynić ją jeszcze bardziej popularną.
To jeden z moich ulubionych kawałków Lilly ale powiem, że mam jej całą płytę i wszystkie kawałki mi się podobają.
Postaram się załączyć jeszcze inne kawałki do posłuchania.
Lily Allen to efekt Myspace. Niesamowity dowód na potęgę internetowego medium. Dzięki takim artystom, jak ona możemy ujrzeć przyszłość globalnego marketingu. (fot. Alter Art)
Urodzona w 1985 roku w Londynie Lily jest córką znanego aktora komediowego – Keitha Allena i producentki filmowej Alison Owen. Z szeroko pojętym show-biznesem miała kontakt od wczesnego dzieciństwa. Już jako trzylatka zaliczyła debiut w telewizyjnym programie prowadzonym przez grupę The Comic Strip, której członkiem był jej ojciec.